Mój pomysł na własny biznes
Trudno założyć własny biznes, kiedy kryzys toczy naszą gospodarkę, kiedy bankrutują kolejne firmy, a ich pracownicy lądują na bruku i banki odmawiają kredytowania. Mało jest odważnych, którzy potrafią podjąć takie ryzyko. A jednak tacy są. Z różnych zresztą powodów decydują się na podjęcie własnej działalności gospodarczej. Są tacy, którzy idą w ciemno nie mając żadnej konkretnej koncepcji, ale są też tacy, którzy mają pomysł na biznes.
- Od chwili kiedy straciłem pracę nosiłem się z myślą o założeniu własnego biznesu. Nie miałem zamiaru wystawać w kolejkach po pracę, a Urząd Pracy był mi potrzebny jedynie po to, by zarejestrować się i otrzymać bezzwrotną pożyczkę na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Mam dobry zawód, jestem blacharzem samochodowym, więc od początku nastawiłem się na własny warsztat blacharki samochodowej. Gdy pracowałem jeszcze w państwowych zakładach specjalnie nie przykładałem się do pracy, później już u prywaciarza torba było się mocno brać do roboty i dlatego dużo się nauczyłem. Kiedy szef zlikwidował interes postanowiłem dalej pracować, ale tym razem już na własny rachunek. Z Urzędu Pracy dostałem prawie 20 tysięcy złotych na rozkręcenie interesu. Ostatnio słyszę coraz więcej narzekań na Urzędy Pracy, że nie zawsze chcą finansować zamysły przyszłych biznesmenów. Urzędy mają swoje przepisy, natomiast rozpoczynający swoje biznesy niech raczej myślą jak sensownie zagospodarować tę forsę, a nie walczyć z Urzędami. Wprawdzie są to niewielkie w sumie pieniądze, ale ja byłem przygotowany na taka ewentualność. Postanowiłem wziąć kredyt. I tu zaczęły się schody. Kredyt na rozpoczęcie działalności wcale nie jest tak łatwo dostać jak to się pisze w gazetach i bywa w bankowych reklamach. Banki owszem dają kredyty, ale dla już funkcjonujących firm. Najlepiej jakby już nieźle prosperowały co najmniej rok. Ja jestem uparty z natury, ponadto potrafię przekonywać do swoich pomysłów innych. Dlatego mój biznes plan został dobrze przyjęty przez mBank / o nim właśnie mówię/. Jego Plan hipoteczny dla tzw. mikrofirm, był wprost stworzony dla mnie. Górną granicą tego kredytu są 4 miliony złotych. Mnie wystarczyło na rozruch 800 tysięcy. Jest to jak zaznaczyłem plan hipoteczny, więc i zabezpieczeniem jest wpis do hipoteki zabezpieczającej kredyt nieruchomości. Z tym nie miałem problemów, ponieważ miałem po rodzicach duże gospodarstwo. Dostałem pieniądze nawet dość szybko. Na bazie budynków, które odziedziczyłem po rodzicach wybudowałem warsztat blacharski, dokupiłem maszyn, urządzeń i niezbędnych materiałów i rozpocząłem działalność. Interes prosperuje bardzo dobrze, na brak klientów nie narzekam, więc czego jeszcze chcieć. Dziwię się tylko tym, którzy tylko potrafią narzekać: na kryzys, sytuację, banki, urzędy. Nie narzekajcie tylko bierzcie się do roboty. Taki jest mój pomysł na biznes i moja recepta na sukces.
malwa